„Dla mnie bowiem żyć – to Chrystus”.

Jest taka prosta historia, która bardzo dobrze pasuje do dzisiejszej liturgii słowa: historia o słoiku, kamieniach i piasku.
Pewien nauczyciel przyszedł na zajęcia z dużym pustym słoikiem. Włożył do niego kilka dużych kamieni, aż więcej już się nie mieściło.
Zapytał:
— Czy słoik jest pełny?
Uczniowie odpowiedzieli:
— Tak.
Wtedy nauczyciel wziął mniejsze kamyki i wsypał je do środka. Kamyki wypełniły przestrzenie między dużymi kamieniami. Potem wsypał piasek, który również znalazł jeszcze miejsce. Na końcu dolał wody.
I zapytał:
— Jaka z tego płynie nauka?
Jeden z uczniów odpowiedział:
— Że w życiu zawsze można znaleźć miejsce, żeby zrobić jeszcze więcej.
— Nie — odpowiedział nauczyciel. — Nauka jest taka, że jeśli najpierw nie włożysz dużych kamieni, później już ich nie zmieścisz.
I może właśnie taki jest również problem naszego życia. Wypełniamy nasz słoik: pracą, obowiązkami, pieniędzmi, domem, telefonem, planami, problemami, nawet wieloma dobrymi rzeczami. To nie są złe rzeczy. Piasek nie jest zły. Małe kamienie nie są złe. Problem zaczyna się wtedy, kiedy zajmują miejsce tego, co najważniejsze.
A dla nas, chrześcijan, ten największy kamień ma imię: Jezus Chrystus.
To właśnie mówi dzisiaj św. Paweł: „Dla mnie bowiem żyć – to Chrystus”. I tym jest również denar z dzisiejszej Ewangelii: tym, co naprawdę się liczy i co nadaje wartość wszystkiemu innemu.
Chrześcijaństwo nie mówi nam, żeby wyrzucić piasek. Nie oznacza to, że mamy przestać pracować, nie mieć planów, nie cieszyć się pięknymi rzeczami czy nie mieć pasji. Chodzi o to, żeby ustawić wszystko we właściwej kolejności. Najpierw największy kamień. Wtedy również wszystko inne znajduje swoje miejsce.
Bo możemy całkowicie wypełnić słoik naszego życia, a na końcu odkryć, że zabrakło w nim właśnie tego, co najważniejsze.
Może więc pytanie tej niedzieli jest bardzo proste: co jest największym kamieniem mojego życia? Bo jeśli w centrum jest Chrystus, także wszystko inne nabiera właściwej wartości. Ale jeśli zabraknie Jego, możemy mieć słoik wypełniony po brzegi, a jednak odkryć, że brakuje nam właśnie tego, dla czego naprawdę warto żyć.

