Ewangelia Mt 13,1–23 – Przypowieść o siewcy


W tej przypowieści najważniejsze nie są najpierw rodzaje gleby, ale sam Siewca. Jezus sieje z niezwykłą hojnością. Nie wybiera tylko najlepszej ziemi, ale rzuca ziarno wszędzie: na drogę, między skały, między ciernie i na żyzną glebę. Bóg nie czeka, aż nasze serce stanie się doskonałe. Przychodzi do nas takimi, jakimi jesteśmy, i nigdy nie przestaje wierzyć, że nawet najbardziej nieprzyjazna ziemia może stać się urodzajna.

Słowo Boże jest jak ziarno. Aby wydać owoc, musi najpierw obumrzeć. Tak samo jest w naszym życiu. To, co przeżywamy – cierpienie, próby, rozczarowania czy oczekiwanie – nie musi oznaczać porażki. Właśnie przez te doświadczenia Bóg przygotowuje nasze serce. Jak często podkreśla ks. Fabio Rosini, Pan przemawia nie tylko przez Pismo Święte, ale także przez wydarzenia naszego życia. To one stają się „nawozem”, dzięki któremu ziarno może wzrastać.

Dlatego żaden człowiek nie jest skazany na pozostanie „złą ziemią”. Kamienie można usunąć, ciernie wyrwać, a twardą drogę zaorać. Kiedy pozwalamy Bogu działać, Jego słowo wydaje owoc – trzydziestokrotny, sześćdziesięciokrotny, a nawet stokrotny.